O autorze
Wiktor Bater – 49 lat, dziennikarz, od 1994 r. w Moskwie jako korespondent (kolejno): Polskiego Radia (1994-1999), TVN (1999-2007), TVP (2007-2009), Polsat (2009-2011), WPROST (do 19.06.2014) i producent AP (od 2013) . Autor licznych publikacji prasowych o Rosji oraz książki "Nikt nie spodziewa się rzezi" o wojnach na Bałkanach, w Czeczenii, Afganistanie, Iraku, Izraelu. Nominowany do nagrody miesięcznika PRESS Dziennikarz Roku 2004', laureat Grand Press 2010' w kategorii NEWS. Od 1 kwietnia 2015 r. szef newsroomu SuperStacji.

CIA kontra tzw. cywilizowany świat

Stało się: USA ujawniły obszerny raport, dotyczący metod przesłuchań podejrzanych o terroryzm w więzieniach CIA na całym świecie. Polska w tym raporcie zajęła honorowe, „niebieskie“ miejsce – wszystkie wzmianki o działalności agentów amerykańskiego wywiadu w naszym kraju oznaczone zostały kolorem niebieskim.

Fala świętego oburzenia wylała się na głowy tych, którzy wydali rozkaz bezwzględnej walki z terroryzmem. „Jeżeli będziemy zwalczać ich takimi samymi metodami, jakie stosują oni, czym się będziemy różnić? – słychać ze wszystkich stron – a chcemy się różnić, bo jesteśmy cywilizowani!“. Tylko zapominają o tysiącach ofiar fundamentalistycznego terroru oraz ich rodzinach, którzy taką „cywilizację“ mają w poważaniu: wśród oburzonych krytyków raportu raczej nie ma tych, którzy z terrorem zetknęli się bezpośrednio.



Łatwo krytykować i domagać się sprawiedliwości, popijając kawkę w przytulnym lokalu. Nieco trudniej – siedząc w okopach Afganistanu czy Iraku. A leżąc pod gruzami wysadzonego domu lub uczestnicząc w pogrzebie swoich zamordowanych bliskich, nikt nie będzie żądał cywilizowanego procesu dla niecywilizowanych terrorystów.

To, co dla obrońców praw człowieka jest w wydaniu oficerów CIA niedopuszczalnym okrucieństwem, niemal zezwierzęceniem, to dla fanatycznych radykałów muzułmańskich jest śmiechu warte. Jakoś nikt im nie podrzynał gardeł jak bydłu, nikt nie rozstrzeliwał ich za wiarę strzałem w tył głowy, nikt nie żądał za nich milionowych okupów. Byli przesłuchiwani twardo, ale nie tak twardo, jak na to zasługiwali.

Nikt nie wspomina teraz, ilu ludzi ci jakże okrutnie prześladowani terroryści zabili sami albo do śmierci ilu niewinnych ofiar się przyczynili. Ilu bogu ducha winnych zakładników zgniło w dżihadowskich ziemiankach, ilu zostało zamorzonych głodem, ile kobiet zgwałconych i zaszlachtowanych jako nieczyste, ile wydanych wbrew własnej woli za prawdziwych, bogobojnych fundamentalistów.

Przykładów okrucieństwa nie warto nawet porównywać.
Na każdej wojnie są ofiary. Dlatego z rąk żołnierzy koalicji antyterrorystycznej wciąż giną niewinni cywile. I dlatego w czasie aresztowań i przesłuchań dochodzi czasami do pomyłek, nawet tak tragicznych, jak zamarznięty więzień przykuty łańcuchem do podłogi. Ale ilu ofiar dzięki temu udało się uniknąć, nikt nie docieka. Tutaj cywilizowani obrońcy praw człowieka stawiają znak równości między jednym fundamentalistą a dziesiątkami jego ofiar, rzeczywistych lub potencjalnych. Stawiają – do momentu, kiedy pod ich kawiarnianym stolikiem nie wybuchnie bomba.
Trwa ładowanie komentarzy...