Dlatego przyroda sama upomniała się o swoje prawa i pogrążyła w wodach Bałtyku nasz przestarzały, gąsienicowy transporter pływający PTS. Załogę uratowano, ale pojazd zatonął - zostanie wydobyty z dna Bałtyku morza po ćwiczeniach. I będzie zapewne służył dalej w obronie Ojczyzny. Bo niczego nowego nie dostaniemy. A ekologia?
Nie szkoda róż, gdy płonie las. Zza miedzy bowiem znów dochodzą ponure pomruki. Najpierw dzielni, ukraińscy hakerzy wykradli plany rosyjskiej interwencji, które przewidywały zajęcie lewobrzeżnej Ukrainy w 15 dni i dotarcie do Kijowa. Plany otrzymały już ukraińskie służby, te przekazały je dalej państwom zachodnim. USA w odpowiedzi rozmieszczą w Europie Wschodniej ciężką broń – chwalą się w Kijowie.
– Dotychczas Amerykanie nie chcieli drażnić Władimira Putina, ale w obliczu rosnącego zagrożenia agresją Rosji w tej części Europy uznali, że trzeba stanowczej reakcji – skomentował „The New York Times”. Jak Putin to usłyszał...! Od razu stwierdził, że to NATO zbliża się do granic jego kraju, a nie odwrotnie. I zagroził interwencją tym, którzy stworzą "zagrożenie" dla Rosji. Rosyjski prezydent poinformował ponadto, że Rosja uzbroi się w tym roku w ponad 40 nowych międzykontynentalnych, nuklearnych rakiet balistycznych. Mają one być odporne na wszystkie istniejące środki ich zwalczania i na nic jakiekolwiek zachodnie systemy przeciwrakietowe.
Sytuacja jak w starym dowcipie: „My tu gadu gadu a Niemcy się zbroją“. Dzisiaj rolę Niemców przejęło NATO i Rosjanie, a my jak zwykle między młotem a kowadłem. Z przestarzałym sprzętem, wielkimi ambicjami i sercem dla zwierząt.
