O autorze
Wiktor Bater – 49 lat, dziennikarz, od 1994 r. w Moskwie jako korespondent (kolejno): Polskiego Radia (1994-1999), TVN (1999-2007), TVP (2007-2009), Polsat (2009-2011), WPROST (do 19.06.2014) i producent AP (od 2013) . Autor licznych publikacji prasowych o Rosji oraz książki "Nikt nie spodziewa się rzezi" o wojnach na Bałkanach, w Czeczenii, Afganistanie, Iraku, Izraelu. Nominowany do nagrody miesięcznika PRESS Dziennikarz Roku 2004', laureat Grand Press 2010' w kategorii NEWS. Od 1 kwietnia 2015 r. szef newsroomu SuperStacji.

Trzeci front ukraiński

To, co się stało w nocy z czwartku na piątek w centrum Kijowa w siedzibie państwowej spółki Ukrtransnafta, to koniec złudzeń i marzeń o demokratycznej, wolnej Ukrainie. Jeden z najpotężniejszych, ukraińskich oligarchów, 52-letni Igor Kołomojski, przeprowadzając pod osłoną nocy zbrojny atak na spółkę, potwierdził najczarniejsze prognozy dla rozwoju naszego wschodniego sąsiada: Ukraina pozostaje oligarchiczną Republiką, bezlitośnie grabioną przez skorumpowanych urzędników i sterujących nimi biznesmenów.

Kiedy przed majowymi wyborami na Ukrainie ktoś ośmielał się pisać o głosowaniu jako o grze
oligarchów, oburzeniu nie było końca: to przecież suwerenny wybór mieszkańców ciemiężonej przez Moskwę Republiki, to wielka szansa demokracji, to wreszcie otwarcie drogi ku Europie.

Na nic były argumenty o powrocie do oligarchicznego systemu zarządzania, o wojnie klanów Timoszenko, Achmetowa, Kołomojskiego, Taruty i Poroszenki, o szalejącej korupcji, skłóconym Parlamencie z jego prostackim burdami ulicznymi, wszczynanymi przez przekupnych deputowanych. Dla nas i dla Zachodu liczyło się tylko to, żeby ktoś się postawił złej Rosji, żeby Ukraina stała się przedmurzem Europy a tym samym oddaliła od naszych granic zagrożenie ze strony Imperium Zła. Wszystko inne przestało się liczyć.

Głosy, nawołujące w Kijowie do zajęcia się reformą polityczną i gospodarczą, ginęły w jazgocie przekupnych trybunów ludowych i pseudopatriotów, dla których wojna stała się niezłym źródłem dochodu. Krzyczeli oni, że nie można reformować państwa, atakowanego przez rosyjskiego agresora, że to musi poczekać, że najpierw potrzeba pieniędzy na zbrojenia i zastrzyków finansowych od Zachodu, że potem jakoś ogarnie się wewnętrzne problemy. Teraz jednak oligarchowie powoli pokazują swoje prawdziwe oblicze. Pod nieobecność w Kijowie prezydenta i premiera, Kołomojski wraz z uzbrojonymi watażkami zajmuje siedzibę Uktransnafty, która kontroluje 4,7 tys km rurociągów na Ukrainie.


Powód ? Pozbawienie przez Zarząd niejakiego Aleksandra Łazorko stanowiska przewodniczącego rady nadzorczej spółki. Ale Łazoroko to człowiek Kołomojskiego, dzięki niemu oligarcha bezkarnie kradł ropę z tranzytowych rurociągów, zrzucając odpowiedzialność za zmniejszone ilości dostaw na Moskwę (proceder, który swego czasu do perfekcji doprowadziła w sferze gazowej i energetycznej Julia Tymoszenko).

Jego spółka „Privat“, magazynująca ropę technologiczną, zarabiała na tym procederze miliony dolarów. Majątek samego Kołomojskiego, mimo wyniszczającego Ukrainę kryzysu i katastrofy humanitarnej na Wschodzie Republiki, wyrósł w ciągu ostatniego roku do 2,5 mld USD. Inny oligarcha, urzędujący prezydent Petro Poroszenko, miał tego dość. Długo przymykał oczy na machinacje Kołomojskiego, przede wszystkim dlatego, że ten finansował m.in. ochotnicze bataliony „Dniepr“ i „Azov“, walczące z prorosyjskimi separatystami na Wschodzie.

Kołomojski za bardzo jednak urósł w siłę i zaczął zagrażać władzy Poroszenki. Więc prezydent postanowił przywołać Igora Walieriewicza do porządku i... udzielić mu nagany. Powodem nie były jednak przekręty Kołomojskiego ani nawet zbrojne zajęcie państwowej spółki naftowej w centrum Kijowa: prezydent oligarcha Poroszenko skarcił szefa administracji Obwodu Dniepropietrowskiego, oligarchę Kołomojskiego za jego niecenzuralny atak na dziennikarza Radia Svoboda (odpowiednik Wolnej Europy).

Atak, który „godzi w cześć i honor urzędnika państwowego, jakim jest Kołomojski“. Co się stało ? Gdy Kołomojski ze swoją bandą wdarł się do siedziby Ukrtransnafty, aby bronić swego człowieka - A.Łazorko, pod budynek natychmiast zjechali dziennikarze. Gdy po kilku godzinach Kołomojski w asyście uzbrojonych „ludzi w czarnym“ opuszczał spółkę, dziennikarz „Svobody“ zadał mu pytanie, co szef lokalnej administracji Dniepropietrowska robi w nocy w siedzibie państwowej spółki.

I tutaj – jak pisali Ilf i Pietrow w „12 Krzesłach“ – Ostapa poniosło: Igor Walieriewicz w typowo żulerskiej tyradzie rodem spod budki z piwem wyzwał dziennikarza od pedałów, stróżów zużytych prezerwatyw, zarzucił mu sprzedajność i służalczość. „Czemu, męska prostytutko, nie pytasz o „ruskich dywersantów“, którzy wcześniej wtargnęli do spółki – pienił się Kołomojski - stoisz tu, k..., jak niunia, która czeka na swego niewiernego męża, k..., idź ty na ch... ze swoją Svobodą, k..., albo ze mną za róg, to ci powiem, k..., co ja tutaj robię!“.

Oczywiście, powie ktoś, jeden Kołomojski wiosny nie czyni, nie może jeden bogaty frustrat skompromitować całego kraju. Problem polega jednak na tym, że kraj sam się kompromituje, wybierając (lub dopuszczając) takich ludzi do władzy. A to dopiero początek – deklarowana przez część rządu walka z systemem oligarchicznym nie spodoba się jego przedstawicielom z prezydentem Poroszenką na czele.

Stąd jego miękkie stanowisko w sprawie Kołomojskiego. Obok Krymu i wojny w obwodach Donieckim i Ługańskim, obok walki z przeżytkami systemu Wiktora Janukowycza, na Ukrainie rusza trzeci front – front oligarchiczny. I od wyniku tej kampanii zależy najwięcej. Dzielenie ukraińskiego tortu zaczęło się bowiem na dobre, już nie tylko między Zachód a Rosję, lecz między samych Ukraińców. Zachód chce demokratycznie zarządzanej i rządzonej Ukrainy, zaczyna patrzeć władzom w Kijowie na ręce. Tym bardziej, że to właśnie z Zachodu płynie coraz więcej pieniędzy na pomoc zrujnowanej Republice. Więc póki trwa wojna, trzeba zgarnąć jak najwięcej, bo na wojnie jak na wojnie: gdy z jednej strony rosną cmentarze i bezimienne mogiły, z drugiej – wyrastają ogromne fortuny. Tyle, że walka na wewnętrznym froncie, z oligarchami i między oligarchami, dopiero się zaczyna.
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie
Trwa ładowanie komentarzy...